czwartek, 13 listopada 2014
czwartek, 06 listopada 2014

Dzieci od najmłodszych lat poddawane są socjalizacji według tradycyjnych ról płciowych. Już w przedszkolach zazwyczaj wyznaczane są osobne obszary zabaw dla dziewczynek, osobne dla chłopców.

Wiele  zabaw „odpowiednich” do dziewczynek jest organizowanych wokół tzw. kącików (kosmetycznego, kuchennego, fryzjerskiego,). Zabawy „odpowiednie” dla chłopców częściej związane są z zajmowaniem dużej przestrzeni w sali (kolejki, klocki) oraz intensywnym poruszaniem się po niej (samochody, samoloty). 

Zabawki „dziewczęce” to przeważnie takie, które uczą opiekuńczości i roli społecznej związanej z macierzyństwem (lalki, wózki, akcesoria związane z opieką nad lalką), dbaniem o wygląd (sztuczna biżuteria, zabawkowe szminki i cienie do oczu, lalki typu Barbie, głowy, „popiersia” do czesania i malowania), zajmowaniem się domem (kuchenki, piecyki, odkurzacze, itp.). A wszystko to najczęściej w kolorze różowym, który jest tutaj sygnałem, znakiem, że to zabawki przeznaczone dla dziewcząt.

Zabawki „chłopięce” z kolei rozwijają zainteresowania aktywnością pozadomową, sportem, motoryzacją, uczą myślenia logicznego (wszelkiego rodzaju klocki, zabawki konstrukcyjne) oraz posługiwania się nową technologią (miniatury laptopów czy telefonów komórkowych). Jeżeli zwrócimy uwagę na kolory, mamy tutaj większą dowolność, chociaż częściej są to kolory ciemne, szaro­buro­brązowe – z jednej strony dość smutne, ale równocześnie sugerujące, że jest to coś bardziej poważnego. 

Zabawki  rozwijają bardzo konkretne umiejętności, kładą nacisk na cechy, które są pożądane u jednej czy drugiej płci. Często przyjmują przy tym charakter binarny, antagonizując obie  płcie:  dziewczynki mają  być  emocjonalne, chłopcy –  racjonalni, dziewczynki mają zwracać uwagę na swój wygląd, chłopcy – raczej nie, bo to „niemęskie”. Za to chłopcy powinni interesować się motoryzacją, dziewczynki – niekoniecznie, w każdym razie byłoby to nietypowe.

Jako społeczeństwo mamy tendencje do tego, żeby tak socjalizowanym cechom czy umiejętnościom przypisywać „naturalne”, biologiczne pochodzenie. Słyszymy potem, że dziewczynki są „z natury” opiekuńcze, a chłopcy – „stworzeni” do  radzenia sobie z zabawkami konstrukcyjnymi.

Becky Francis z londyńskiego uniwersytetu Roehampton stwierdza że „dziewczynki, które od maleńkiego czeszą, kąpią i przewijają swoje lalki, uczą się, że ich rolą jest dbanie o innych ludzi. Ich koledzy natomiast, którzy w tym samym czasie układają wieże z klocków, biegają z karabinami czy rozmontowują samochodzik, dowiadują się, że ręce służą do wytwarzania przedmiotów, a głowa do rozwiązywania problemów”. 

Warto więc o tym pamiętać. 

21:38, cogitta
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 listopada 2014

Dlaczego tak mało kobiet angażuje się w prace związane z nauką, inżynierią, technologią i IT? Być może właśnie to nagranie podsuwa odpowiedź. 

Warto chwilę zastanowić się nad przesłaniem tej reklamy i zwrócić uwagę na komunikaty jakie wysyłamy do naszych córek. Wciąż nie rozstrzygnięto jednoznacznie sporu o to, czy kobiece i męskie mózgi różnią się pod względem funkcjonalności i budowy - a co się z tym wiąże - nie wiadomo czy płeć ma wpływ na określone predyspozycje dotyczące umiejętności czy wykonywanie konkretnych zajęć. Być może wybory, jakie dokonują w życiu kobiety podyktowane są wpływem kultury w której żyjemy?  Warto zatem upowszechniać przesłanie, że dziewczynki mogą być nie tylko "ładne", lecz przede wszystkim MĄDRE!

16:51, cogitta
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 listopada 2014

"Biegniesz jak dziewczyna!". "Rzucasz jak dziewczyna!". "Prowadzisz jak baba!". O czym myślisz, gdy słyszysz takie słowa?

Potocznie "robić coś jak dziewczyna" - często znaczy robić coś źle, gorzej, nieudolnie. Niedawna kampania marki Always - zajmuje stanowisko w tej sprawie. 

Daje do myślenia. Obejrzyjcie:

18:14, cogitta
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 listopada 2014

Jak wyglądałoby moje życie, gdybym urodziła się później lub wcześniej? W innym kraju? W innej kulturze? Na innej półkuli? Co byłoby dla mnie priorytetem? Jakie miałabym marzenia czy aspiracje? Czy moje życie diametralnie różniłoby się od tego, które teraz prowadzę?

Pytania, bez możliwości otrzymania sensownej odpowiedzi. Bo nie da się zobaczyć, co by było gdyby... Ale za to, nieraz można podejrzeć jak żyją i pracują kobiety z różnych stron świata. Jakiś czas temu natknęłam się na program Martyny Wojciechowskiej "Kobieta na krańcu świata", którego każdy odcinek to odrębna historia jednej wyjątkowej kobiety. I uświadomiłam sobie, że ten program jest świetnym uzupełnieniem tego, co starałam się zebrać tutaj, na tym blogu. To, jak różne doświadczenia mogą mieć kobiety żyjące "teraz", lecz w różnych miejscach na globie jest niesamowite. Ten program to kulturowa (niejednokrotnie refleksyjna) podróż przez Afrykę, Amerykę Południową, Amerykę Północną, Australię i Europę - bez wychodzenia z domu. I mimo swoich wad (irytujący sposób narracji w niektórych momentach) warto poznać przedstawiane w nim historie.

Do tej pory ukazało się 6 sezonów "Kobiety na krańcu świata", a wszystkie odcinki możecie obejrzeć on-line. Warto!

20:49, cogitta
Link Dodaj komentarz »